Page Background

Dis Is Da Drum

Kiedy rozmawia się o fuzji jazzu z nowymi brzmieniami w dorobku Herbiego Hancocka, niemal automatycznie pojawia się temat Future Shock z 1983 roku. Wszyscy wymienią wtedy przełomowy Rockit i rewolucję, jaką przyniósł scratch. I jasne – to ważna płyta w historii. Ale jeśli mam być szczery: niespecjalnie do mnie trafia.

Prawdziwa magia wydarzyła się dla mnie dekadę później, kiedy ukazał się Dis Is Da Drum.

Dla mnie to nie był po prostu kolejny eksperyment. To był moment, w którym elektronika i hip-hopowy beat wreszcie dostały prawdziwą „duszę”. Zamiast chłodnego, nieco maszynowego rytmu lat 80., Herbie zaserwował potężny, organiczny fundament złożony z afrykańskiej perkusji, głębokiego basu i genialnej, acid-jazzowej przestrzeni.

Nawet klasyczna i dobrze znana kompozycja Butterfly zyskała tu zupełnie nowy, hipnotyzujący wymiar.

To nie jest płyta, którą trzeba rozkładać na czynniki pierwsze w akademickich analizach. Dis Is Da Drum to album, którego po prostu trzeba posłuchać na dobrym sprzęcie i poczuć ten groove całym sobą. Muzyka broni się sama.